General Motors zawarło ugodę na 220 milionów dolarów z prokuratorami generalnymi 35 stanów USA i Dystryktu Kolumbii. Ogłoszenie pojawiło się w czwartek 30 października 2026 z biura prokuratora stanu Waszyngton. Chodzi o dane z jazdy zebrane w programie Smart Driver, sprzedane pośrednikom, którzy przekazywali je ubezpieczycielom. Sprawa pokazuje, ile kosztuje zbieranie danych bez wyraźnej zgody.
Kilka pojęć, zanim przejdziemy do faktów. Smart Driver to program OnStar, spółki zależnej GM, który zbierał dane z jazdy i zwracał je właścicielom w raportach. Data broker to pośrednicy, którzy kupują i odsprzedają dane osobowe. Prokurator generalny (AG) to prawny przedstawiciel stanu amerykańskiego, który może pozwać firmy. PII oznacza dane osobowe umożliwiające identyfikację, czyli informacje, które prowadzą do konkretnej osoby. FTC to Federal Trade Commission, federalny urząd USA do ochrony konsumentów.
Co przewiduje ugoda GM z stanami?
Według biura prokuratora Waszyngtonu, relacjonowanego przez The Register, 220 milionów dolarów zostanie podzielone między uczestniczące jurysdykcje. Sporne dane obejmują dokładną lokalizację, prędkość, używanie pasów i inne wskaźniki.
Poza pieniędzmi GM zobowiązało się ograniczyć zbieranie danych z jazdy, lepiej chronić dane osobowe klientów i stworzyć kompleksowy program prywatności. Według Engadgeta przewidziano też wewnętrzne i zewnętrzne oceny programu, więcej kontroli oraz szkolenia w salonach.
Co prokuratorzy zarzucali GM?
Śledczy twierdzą, że GM sprzedawało dane pośrednikom bez świadomej zgody kierowców. Ubezpieczyciele je kupowali i mogli wykorzystywać do ustalania składek. Według Engadgeta program objął miliony klientów w latach 2016-2024 i rejestrował gwałtowne hamowanie, jazdę nocą oraz przekraczanie prędkości.
Zarzuty dotyczą także salonów. GM miało motywować je premiami za zapisywanie klientów, a w niektórych przypadkach pracownicy mieli akceptować regulamin zamiast klientów, bez ich wiedzy.
Według śledczych ponad 370 000 kierowców otrzymywało z aplikacji OnStar błędną informację, że nie są zapisani, podczas gdy ich dane nadal były zbierane i sprzedawane. Biuro w Waszyngtonie określiło te dane jako „osobiste, identyfikowalne i szczegółowe”.
Czy 220 milionów to dużo dla GM?
The Register zauważa, że kwota stanowi mniej niż 7 procent zysku netto przypadającego akcjonariuszom w wysokości 3,3 miliarda dolarów w trzecim kwartale, zakończonym 30 września 2026. To porównanie redakcji, a nie ocena prokuratorów.
Rachunek ekonomiczny nie wyczerpuje tematu. Dla firm przetwarzających dane prawdziwy koszt obejmuje lata postępowań, obowiązki kontrolne i utratę reputacji. Od strony technicznej sprawa dotyczy też prywatności w projektach dla programistów, gdzie zgodę trzeba zaprojektować w samym produkcie.
Jakie inne postępowania dotyczą sprawy?
Wątek z FTC zakończył się w styczniu 2026 roku. Według The Register nakaz wymaga wyraźnej zgody przed zbieraniem, używaniem lub udostępnianiem objętych danych z jazdy, z pewnymi wyjątkami. GM musi także zapewnić prosty sposób na uzyskanie kopii danych, ich usunięcie i wyłączenie precyzyjnej geolokalizacji tam, gdzie pojazd na to pozwala.
Według Ars Technica zakaz udostępniania danych o lokalizacji lub zachowaniu podczas jazdy obowiązuje pięć lat. Kalifornia w maju zawarła odrębną ugodę na 12,75 miliona dolarów, a postępowanie w Teksasie wciąż trwa.
Ograniczenia, które warto znać
Zarzuty są te prokuratorów, a GM w przytoczonych oświadczeniach nie wchodzi w szczegóły. Źródła nie podają, ile dostanie każdy stan ani czy kierowcy objęci sprawą otrzymają odszkodowanie. Ars Technica, powołując się na TechCrunch, pisze, że podmiot trzeci oceni zgodność GM z przepisami, ale nie wyjaśnia zasad tej oceny. Sprawa w Teksasie wciąż jest otwarta.
Co zmienia się dla osób pracujących w cyfrowym świecie
Jeśli zbierasz dane użytkowników lub klientów, zgoda nie może być polem zaznaczonym za kogoś innego ani ustawieniem, które interfejs pokazuje błędnie. Przypadek aplikacji OnStar, która informowała klientów, że nie są zapisani, pokazuje, że status widoczny dla użytkownika trzeba sprawdzać. Dotyczy to stron, aplikacji i systemów zarządzania. Warto zmapować, kto otrzymuje dane, także przez pośredników, i przejrzeć polityki prywatności oraz cookie banner.
Nasza opinia
Porównanie z zyskiem kwartalnym jest trafne, ale może sprawić, że kara wydaje się najmniej ważną częścią sprawy. Najbardziej liczą się obowiązki postępowania, zwłaszcza zewnętrzna weryfikacja. Zaskakuje, że GM nadal broni zbierania danych z pojazdów jako dobrej praktyki. Problem nie polega na zbieraniu, lecz na jasnym powiedzeniu, dokąd trafiają dane, i na uzyskaniu prawdziwej zgody. Na razie zaufanie odbuduje się faktami, a nie deklaracjami.
Najczęstsze pytania
Ile zapłaci General Motors?
220 milionów dolarów. Kwota zostanie rozdzielona między 35 stanów i Dystrykt Kolumbii, które uczestniczyły w ugodzie, według biura prokuratora Waszyngtonu.
Jakie dane sprzedało GM?
Dane z jazdy z programu Smart Driver. Źródła wymieniają dokładną lokalizację, prędkość, używanie pasów, gwałtowne hamowanie i jazdę nocą.
Czy Smart Driver jeszcze istnieje?
Nie. GM zamknęło go w kwietniu 2024 roku, nieco ponad miesiąc po śledztwie New York Timesa, powołując się na opinie klientów.
Czy ubezpieczyciele podnieśli składki?
Według Engadgeta tak, niektórzy ubezpieczyciele podnieśli składki na podstawie danych z programu. Ars Technica pisze o kierowcach, u których wzrosła cena polisy.
Czy sprawa jest zamknięta?
Nie do końca. Pozostają obowiązki wynikające z ugody oraz odrębne postępowanie w Teksasie. FTC i Kalifornia już zawarły porozumienia z GM.
Na co zwrócić uwagę po ugodzie GM w sprawie danych z jazdy
Kolejne kontrole pokażą, czy zobowiązania staną się codzienną praktyką. Liczą się zewnętrzne weryfikacje i sprawa w Teksasie, która wciąż trwa.
- Śledź wynik postępowania w Teksasie, bo może ono dołożyć kolejne obowiązki lub kary.
- Sprawdzaj, czy opublikowane zostaną wyniki niezależnej weryfikacji programu prywatności GM.
- Przeczytaj ustawienia prywatności połączonego samochodu i zadbaj o bezpieczeństwo swoich urządzeń.




